Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Prezes SKM Warszawa mówi o wodorze, bo taka jest moda?

inforail
24.06.2022 13:45
0 Komentarzy
Od jakiegoś czasu na profilu SKM Warszawa pojawią się kolejne wypowiedzi prezesa tego przewoźnika Alana Berouda, dotyczące zakupu składów wodorowych.

Wygląda ta jednak tylko na próby dopasowania się do aktualnie pojawiających się na kolei trendów.

Wodorem pod drutem

O ile nie dziwi zainteresowanie składami wodorowymi ze strony przewoźników, operujących w mniejszym bądź większym stopniu na liniach niezelektryfikowanych, o tyle w przypadku SKM Warszawa wydaje się to być mało trafionym wyborem.

Składy wodorowe mogą i powinny zastąpić diesle a nie ezt-y. Tym bardziej, że pojazdy elektryczne to składy niskoemisyjne. Nie jest żadną tajemnicą, że w kolejnej unijnej perspektywie nie będzie można dostać dofinansowania na składy spalinowe i modernizacje. Zupełnie bezsensowne wydaje się więc podejmowanie przez SKM Warszawa działań, zmierzających do pozyskania składów dieslowskich. Na tę chwilę w stolicy i okolicach nie ma bowiem żadnej infrastruktury do ich tankowania, w SKM nie wiedzą jak je utrzymywać, a kosztów eksploatacji nie da się policzyć, bo nie ma danych do tego potrzebnych.

Dalej warto poddać pod uwagę prezesa SKM Warszawa wypowiedzi szefów o wiele większych przewoźników, takich jak POLREGIO czy PKP Intercity, których znaczenie i rola w przewożeniu pasażerów jest o wiele większe. Zalecają oni mianowicie daleko idącą ostrożność przy wdrażaniu technologii wodorowej. Nie ulega ponadto wątpliwości, że w przypadku największych przewoźników na liniach niezelektryfikowanych wodór może być szansą i jedyną alternatywą na pozyskanie dofinansowania unijnego. SKM Warszawa takich dylematów nie ma. Patrząc na mazowiecką sieć kolejową, o aglomeracji warszawskiej nie wspominając, linie niezelektryfikowane zaczynają się w okolicach Tłuszcza albo Sierpca. Skoro SKM Warszawa ma problem z dojechaniem do Piaseczna to rozwój siatki połączeń do Tłuszcza czy Sierpca właśnie raczej nie grozi. Mając powyższe na uwadze szefowi stołecznego przewoźnika należałoby zalecić nie eksperymentowanie a skupienie się na tym, jak pozyskać kolejne ezt-y dla mieszkańców aglomeracji warszawskiej. Rolą SKM Warszawa ma być bowiem realizowanie przewozów w tym obszarze, a nie szukanie dość niezrozumiałych alternatywnych rozwiązań. Jeżdżenie „wodorem pod drutem” nie wydaje się być modne.           

Komentarze