Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Cykloakademia – ronda – film

infobike
21.11.2013 14:39
0 Komentarzy

Cykloakademia –ronda – film

W kolejnym odcinku Cykloakademii Marcin Dumnicki opisuje bezpieczne poruszanie się rowerem po rondach

Rondo. Zwykły, okrągły pasek asfaltu, który doczekał się wielu opracowań, omówień, dyskusji o wyższości takiego ronda nad owakim, nawet powstają „szkoły”jazdy po rondzie i używania kierunkowskazów…Po prostu rondologia.

A z punktu widzenia rowerowego, mamy tylko dwa rodzaje rond. Rondo „dwudziestego wieku”i rondo „dwudziestego pierwszego wieku”. Pierwsze –niebezpieczne, wielkie, samochodocentryczne, z kilkoma pasami ruchu. Drugie –bezpieczne, małe, przyjazne, z jednym pasem ruchu –i, co najważniejsze, z jednym pasem do wyjazdu. Pierwsze budują drogowcy dla własnej chwały i dla wygody aut. Drugie –budowane dla zapewnienia bezpieczeństwa. Pierwsze pozwala na jazdę z dużą prędkością, zajeżdżanie drogi, wyprzedzanie na przejściu dla pieszych, wymuszanie pierwszeństwa na rowerzystach. Powoduje kłótnie o użycie kierunkowskazu, wydłuża drogę pieszym. Drugie –zmusza do jazdy powoli, ustala czytelne reguły, chroni pieszych, integruje ruch rowerowy z samochodowym, likwidując pola konfliktów przy przecinaniu kierunków ruchu. Daje się wybudować na niewielkim terenie. Pierwsze wymaga olbrzymiej przestrzeni na zmieszczenie kilku pasów ruchu, wydzielonych dróg dla rowerów i chodników. Drugie, prawidłowo zaprojektowane, nie posiada wydzielonych dróg dla rowerów.

Wszyscy znają przykłady takich rond –zarówno tych starych, spełniających szalone sny o miastach pełnych aut, jak i nowego typu, stawiających na prostotę, bezpieczeństwo i komfort. W mieście ronda wielkie –to patologia. Być może spełniają swe zadanie tam, gdzie mamy tylko ruch aut. Być może nie są bardzo niebezpieczne po wprowadzeniu sygnalizacji (która likwiduje sporo zalet ronda –nakazując czekać nawet, gdy nic nie jedzie). Ale i to nie na pewno –ile razy za granicą widziałem małe rondo wybudowane zamiast skrzyżowania –gdzieś w polu. Zero pieszych. Sporadycznie rower. A rondo małe –bo tak bezpieczniej.

No i praktyka jest jak najbardziej odmienna. Łatwo porównać dwa krakowskie ronda –małe na Mazowieckiej i duże pod Dworcem (to obok tunelu rowerowego). Na pierwszym –brak konfliktów, łamania przepisów, wymuszania pierwszeństwa. Naprawdę, trzeba by pół dnia spędzić, żeby znaleźć kierowcę, który jakoś zagroził rowerzyście (choć pewnie niektórzy będą dowodzić, że jednak nie jest tak różowo). Na drugim –co chwila jakiś problem. Większość kierowców wymusza pierwszeństwo na rowerzyście jadącym drogą dla rowerów. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że na pierwsze rondo trafiają kierowcy wyedukowani, jeżdżący bezpiecznie, a na drugie sami „drogowi zbóje”, którzy własną wygodę, czas i radość z jazdy cenią wyżej niż życie innych. Wina tkwi w infrastrukturze –małe rondo zachęca do jazdy poprawnej, duże –do łamania prawa.

Źródło: http://ibikekrakow.com/2013/11/21/cykloakademia-ronda/

Komentarze