Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

21 rannych z wypadku autokaru na Węgrzech wróciło do Polski. Wylądowali w Jasionce

infoair
17.08.2026 21:14
0 Komentarzy

17 sierpnia 2026 r. wieczorem do Polski wróciło 21 osób poszkodowanych w tragicznym wypadku polskiego autokaru na Węgrzech.

Specjalny samolot wystartował po godz. 19 z lotniska w Debreczynie i wylądował w podrzeszowskiej Jasionce. Wszyscy przewożeni pacjenci opuścili tam pokład, a maszyna miała następnie kontynuować lot do Warszawy. Transport zorganizowano po wcześniejszej ocenie stanu rannych przez polsko-węgierski zespół medyczny.

Rozkład jazdy:

  1. Ilu poszkodowanych wróciło pierwszym transportem lotniczym do Polski?
  2. Jak polscy medycy kwalifikowali rannych do podróży?
  3. Ilu Polaków podróżowało autokarem i jaki był bilans wypadku?
Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Pierwsza grupa rannych wróciła do kraju
Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Pierwsza grupa rannych wróciła do kraju

21 pacjentów przyleciało do Jasionki

Samolot z poszkodowanymi wystartował z Debreczyna po godz. 19. Pierwotnie przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia informowali o planowanym powrocie 22 pacjentów, jednak ostatecznie drogą lotniczą przewieziono 21 osób. Jeden z rannych zdecydował się wrócić do kraju razem z rodziną.

Pierwszym polskim portem na trasie była Jasionka pod Rzeszowem. To właśnie tam pokład opuścili wszyscy poszkodowani. Wybór Podkarpacia nie był przypadkowy, ponieważ większość uczestników wyjazdu pochodziła z tego regionu, a osoby wymagające dalszej opieki mogły zostać skierowane do placówek położonych bliżej miejsca zamieszkania. Rząd jeszcze przed transportem informował o zabezpieczeniu pomocy medycznej, psychologicznej i organizacyjnej.

Po wysadzeniu pacjentów samolot miał kontynuować rejs do Warszawy.

Sześciu polskich medyków oceniało stan rannych

Przed organizacją powrotu członkowie polskiej delegacji odwiedzili cztery węgierskie placówki medyczne, w których przebywali poszkodowani. W skład zespołu medycznego weszło sześć osób: trzech ratowników oraz trzech lekarzy, w tym neurolog, ortopeda i anestezjolog.

Ich zadaniem była wspólna z lekarzami węgierskimi ocena stanu pacjentów i ustalenie, kto może zostać bezpiecznie przewieziony do Polski. Rząd informował, że poszkodowani przebywali w szpitalach w Miskolcu, Egerze, Debreczynie i Nyíregyházie. Osoby, których stan nie pozwalał na transport, miały pozostać pod opieką węgierskich lekarzy.

O przygotowaniach do przewozu rannych, obejmujących wykorzystanie transportu lotniczego i karetek, [TransInfo.pl informowało już 16 sierpnia].

Tragiczny wypadek na autostradzie M3

Do wypadku doszło w niedzielę 16 sierpnia około godz. 1 na autostradzie M3 w rejonie miejscowości Mezőkeresztes we wschodniej części Węgier. Autokarem podróżowało 59 obywateli Polski, przede wszystkim mieszkańców Podkarpacia wracających z pielgrzymki z Bośni i Hercegowiny.

W wyniku wypadku zginęło 12 osób, a wielu pasażerów zostało rannych i trafiło do węgierskich szpitali. Pierwsze informacje o tragedii i sytuacji poszkodowanych [opisywaliśmy wcześniej w TransInfo.pl].

Po wypadku premier Donald Tusk zdecydował o wysłaniu na Węgry specjalnego zespołu złożonego z przedstawicieli polskich władz, służb konsularnych i medyków. Pierwszy transport 21 pacjentów do Jasionki był kolejnym etapem tej operacji.

Kolejni ranni pozostają pod opieką lekarzy

Powrót pierwszej grupy nie kończy działań związanych z pomocą osobom poszkodowanym. Polski zespół medyczny ma nadal współpracować z węgierskimi lekarzami przy ocenie możliwości transportu kolejnych pacjentów.

Dla osób wymagających bardziej zaawansowanego zabezpieczenia medycznego przygotowano dodatkowe możliwości transportu lotniczego. Strona polska zapowiedziała również pomoc w sprowadzeniu do kraju ciał ofiar, gdy pozwolą na to procedury prowadzone na Węgrzech.

Komentarze